Z Karolem wymienialiśmy maile już od jakiegoś czasu. W maju, na spotkaniu u mnie, wspomniał o fajnym miejscu gdzie możemy poćwiczć. Sprawa „wisiała”, aż w czerwcu zapadła decyzja – jedziemy na weekend do Lubiatowa. Krótkie przygotowania, ustalenie kto co bierze, znalezienie połączenia i w droge. Jedziemy z Białym w mundurach i z podstawowym rynsztunkiem, reszte przywiezie Wojtek samochodem. Kolejką z Gdańska do Wejherowa, tam zostawiamy sprzęt, dalej PKSem. Około 9 jesteśmy na miejscu. Karol odebrał nas z przystanku, szybkie zakupy i jedziemy do domku. Jemy śniadanie i rozmawiając czekamy na Wojtka. W międzyczasie była okazja spróbować słoniny z współczesnej konserwy wojskowej. Solona, z ogórkiem badź pomidorem, na chlebie smakuje ekstra.

Lubiatowo1W południe przybywa Wojtek, wraz z nim deszcz. Pod znakiem opadów będą już całe te ćwiczenia. Mimo to zakładamy oporządzenie i ruszamy w teren. Zaczęliśmy od nauki ruszania pododziału (w końcu nigdy tego jeszcze, w tym gronie, nie ćwiczyliśmy), później skręciliśmy w las gdzie, przez chwilę, ćwiczyliśmy zajmowanie stanowisk strzeleckich, w terenie przygodnym. Po tym trenowaliśmy patrolowanie lasu i pozycje strzeleckie. W końcu doszliśmy do plaży gdzie nadażyła się okazja do wypróbowania płacht namiotowych jako ochrony przed deszczem. Lubiatowo1

Później zrobiłem mały pokaz zasłon i pchnięć w walce na bagnety. Powtórzyliśmy to parę razy, po czym zaczęliśmy doskonalić się w szturmie. Odbyliśmy kilka tur atakując wyimaginowanego przeciwnika.Lubiatowo1


Po tym wszystkim solidnie zmęczeni, cały czas ubezpieczając się, pomaszerowaliśmy na kwaterę.



Na kwaterze uporządkowaliśmy rynsztunek, uzbrojenie i mundury (deszcz złapał nas kilka razy), po czym przyszedł czas na toaletę i posiłek. Do późnej nocy prowadziliśmy przyjacielskie rozmowy na różnorodne tematy.

Lubiatowo1W niedzielę pobudka, śniadanie i powtórka poprzedniego dnia. Zakładamy mundury, rynsztunek i ruszamy na patrol w inną część lasu. Mamy rozpoznać stuację we wschodniej części lasu. Wysuwając szperaczy w newralgicznych kierunkach idziemy szybkim krokiem. Dotarliśmy do opuszczonej bazy wojsk rakietowych, przenikęliśmy do niej skrycie i spenetrowaliśmy.Lubiatowo1 Znaleźliśmy mały schron dla obsługi stanowisk, w którym przećwiczyliśmy alarmowe wychodzenie do walki.


Po tym wszstkim wróciliśmy do domku i zaczęliśmy przygotowania do powrotu. Ten weeked przyniósł wiele wrażeń i pożytku.



Zapraszamy do obejrzenia zdjęć, z tego wydarzenia, w naszej galerii.

Przemysław Michalski