Moje początki

czyli jak skompletowałem mundur i wyposażenie strzelca...


   

        Historia mojego kompletowania zaczęła się dość dawno, bo prawie 4 lata temu. Na początku wcale nie chodziło mi o zbieranie kopii wyposażenia do celów rekonstrukcyjnych, tylko o stworzenie kolekcji wrześniowej. Trafił mi się, na jarmarku dominikańskim, egzemplarz hełmu wz. 31 bez wyposażenia (farby, fasunku, podpinki). Był pomalowany jakąś zieloną farbą w odcieniu amerykańskim. Hełm sobie leżał i czekał na lepsze czasy. No i doczekał się.

Impulsem do intensywniejszych działań była zbliżająca się inscenizacja nad Bzurą w 2002 roku. Szczupłość czasu i wiedzy spowodowała jednak, że w Brochowie wystąpiłem w wypożyczonym komplecie z "Hero Collection" tylko pas szeregowego był mój (okazało się potem, że nabyty jako wz. 31 jest w rzeczywistości tuż powojenny).

W okolicach grudnia kupiłem na małej giełdzie manierkę z 1952 roku - właściwie identyczną jak przedwojenna, a na Allegro (w styczniu) powojenny tornister. Z kolei koc nadający się do rekonstrukcji znalałem w domu. W lutym zdobyłem aluminiową menażkę z 1952 roku, później trzy ładownice od Mosina celem przerobienia ich na trójkomorowe.

       
      Po dość długich i burzliwych dyskusjach w łonie grup (skąd, za ile i z jakiego materiału) w marcu 2003 nabyłem dość okazyjnie mundur Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (KBW). Jego bluza została uznana jako najtańsza i najbardziej zbliżona do przedwojennej wz. 36. Ze spodni początkowo mieliśmy szyć rogatywki i owijaki. Jednak razem z Arturem Szczepaniakiem doszliśmy do wniosku, że materiału będzie za mało na wszystko, a poza tym może w przyszłości będziemy rekonstruować mundur wz. 19 i spodnie będą jak znalazł.
Ponieważ bluza była trochę niedopasowana (za długie rękawy), zrodził się pomysł by przy okazji wizyty u krawca przerobić kołnierz, dodać rozporki i fałszywe mankiety. Okazało się jednak, że jest to duże wyzwanie dla obecnych krawców i wiąże się to ze sporymi kosztami: jeden z krawców podjął się zadania ale nic nie zrobił przez 1,5 miesiąca, drugi wziął za przeróbkę okrągłą sumkę.

Krótko po zakupie munduru KBW nabyłem kompletny mundur podchorążego wojsk lądowych - potrzebowałem prostych spodni, a te od podchorążackiego uniformu nadawały się wystarczająco dobrze. Niestety też musiały iść do krawieckiej przeróbki.


        W międzyczasie, w wyniku wymiany, wszedłem w posiadanie płaszcza wz. 48 w stanie znośnym - on i ocalone bryczesy KBW pozwoliły mi się zaprezentować w mundurze na kwietniowym Moto-Weteran-Bazarze w Łodzi. Swoją drogą, razem z kolegami wzbudziliśmy tam sporą sensację. Tam też zdobyłem powojenny pas szeregowego (poprzedni wrócił do wcześniejszego właściciela), odebrałem owijki, uszyte przez Artura, oraz gotowe ładownice.

    W maju posiadałem mundur obszyty oryginalnymi, cynkowymi, guzikami, z wszytymi hakami do pasa, przygotowany do dalszego malowania hełm i wszystkie elementy do jego wykończenia (fasunek od hełmu wz. 31/50 i kopie podpinki kupioną na jednym ze spotkań grupy), owijki, buty (co prawda na gumie, ale mieliśmy z kolegami namiar na dostawcę podbitych gwoździami), tornister z kocem i menażką oraz bagnet z żabką kupiony na początku roku.

Reasumując: mundur wraz z, niemal kompletnym, wyposażeniem pozyskałem w około 6 miesięcy. Wymagało to jednak cierpliwości i uważnego śledzenia co i gdzie można "zdobyć".

Przemysław Michalski
czerwiec 2003